„Moja ulubiona płyta Johna Frusciante” – zwycięska praca konkursowa

okład

W styczniu 2015 Frusciante.pl zgromadziło na Facebooku społeczność liczącą 1000 osób – z tej okazji ogłosiliśmy konkurs na tekst opisujący Waszą ulubioną płytę Johna Frusciante. Nagrodą w tym konkursie był album Terry`ego Burrowsa „Gitary”, prezentujący najważniejsze marki i modele gitar oraz sylwetki grających na nich muzyków. 20 lutego zamknęliśmy przyjmowanie prac konkursowych i przystąpiliśmy do wyboru tej najlepszej. Miło nam poinformować, że szczęśliwą zwyciężczynią naszego konkursu zostaje Ania Skupińska, która napisała o płycie Empyrean. Ani gratulujemy, a wszystkich zapraszamy do lektury jej tekstu.
Redakcja Frusciante.pl

Moja podróż z Johnem zaczęła się od Niandry La Des potem poprzez TROWFTD , Shadows Collide with People i resztę albumów dotarłam do The Empyrean, która była trochę jak podróż w nieznane, do prywatnego świata Johna. Pierwsze dziewięć minut wstępu – Before the Beginning – od razu wydało mi się nastrojowe i wiedziałam czego spodziewać się dalej. Byłam pewna, że obok tego numeru nie mogę przejść obojętnie muszę przejść przez niego do końca. Unreachable czy Heaven wydały się bardziej optymistyczne i mniej melancholijne, jak początkowo Dark/Light, który potem też zyskał dawkę johnowej energii. Szczególnie zwróciłam uwagę na Central, a raczej jego tekst, niezwykle szczery i za tę szczerość bardzo go cenię. Cały album jest eksperymentalny, melancholia i smutek nagle ustępują miejsca delikatnie zawodzącej gitarze, która wprowadza w energiczne kompozycje nutkę psychodelik. Utwory pozostają raczej spokojnymi balladami, tylko After the Ending wydaje ciągnąć się w nieskończoność . Słuchając go pierwszy raz nie wiadomo czego można się spodziewać za chwilę.
Ta płyta ma po prostu coś w sobie co czyni ją niezwykłą , bo mimo to że nie jest łatwa, to chcesz do niej wracać, daje ci poczucie bezpieczeństwa. Po jej przesłuchaniu nie jest się tą samą osobą. Wiesz, że facet którego płyty słuchasz, chce tobie i innym coś przekazać i że nie są to puste słowa. Słuchając jego głosu wiesz , że masz po prostu do czynienia z niezwykłym człowiekiem. Osobiście uważam tę płytę za podsumowanie odrodzonej twórczości Johna, bo dopiero po jej przesłuchaniu poznałam go bliżej i zrozumiałam co w życiu przeszedł i jak silnym jest facetem. Podziwiam go za to, że swoją muzyką pozostaje daleko poza mainstreamem, zyskując przez to mniejsze grono, ale za to wierniejszych słuchaczy i miłośników swojej twórczości. To właśnie The Empyrean najbardziej charakteryzuje Johna jako muzyka, jest jego najlepszą wizytówką od której zacząć swoją przygodę powinien każdy, kto ma w sobie odrobinę wrażliwości i kto jest zwolennikiem niebanalnych dźwięków, których niewątpliwie pełen jest ten album. Mam nadzieję na więcej takich płyt, bo szczerze wierzę, że w tym prawdziwego Johna Frusciante jest więcej, niż w eksperymentach z acid house czy jakiejkolwiek elektronice.

Oceń artykuł:
(kliknij na gwiazdkę)
comments powered by Disqus