Muzyka kosmicznych sfer

okład

Przy okazji swojego 11 albumu John Frusciante zaskoczył wszystkich nie tylko muzyczną zawartością, ale także niezwykłą formą promocji. Przez ponad tydzień fani na całym świecie korzystając z bezpłatnej aplikacji mobilnej mogą jeszcze przed oficjalną premierą słuchać Enclosure dzięki sygnałowi z pikosatelity krążącego po orbicie Ziemi. Czy Frusciante w ten sposób otwiera nowy etap na drodze do artystycznej autonomii?

Aplikacja Sat-JF14

29 marca Enclosure zostało zainstalowane na eksperymentalnym satelicie typu CUBE nazwanym Sat-JF14 i wyniesione w kosmos na pokładzie rakiety modułowej NEPTUNE należącej do firmy Interorbital Systems. Od 31 marca fani mogą pobrać bezpłatnie aplikację mobilną, która pozwala śledzić im trasę lotu Sat-JF14. Kiedy satelita znajduje się nad regionem w którym przebywa użytkownik aplikacji może on bezpłatnie słuchać Enclosure korzystając z dowolnego urządzenia mobilnego wyposażonego w system iOS lub Android. Aplikacja umożliwia także interakcję z innymi słuchaczami poprzez zintegrowaną platformę społecznościową. Niezwykła prapremiera Enclosure potrwa do północy 7 kwietnia 2014, a nazajutrz album ukaże się w tradycyjnej postaci.

Informacja ta obiegła świat (a zwłaszcza fanowskie społeczności Johna Frusciante) już w miniony weekend. Początkowo wiele osób uznało to za wyrafinowany żart primaaprilisowy, jednak opublikowane 31 marca oświadczenie na oficjalnej stronie artysty rozwiało tego rodzaju wątpliwości.

Satelity typu Cube są obecnie standardowym typem pikosatelitów. Ich bazowy moduł ma wymiary 10x10x10 cm – moduły można łączyć ze sobą, a masa całości nie może przekroczyć 1,3 kg. Mogą służyć do wielu celów: od przenoszenia nadajników radiowych. po kosmiczne pogrzeby. Koszty korzystania z pikosatelitów są już dość przystępne: najtańsze modele można wysłać w kosmos już za 8000 dolarów. Tym bardziej zaskakujący jest fakt, że dotychczas nikt nie wpadł na podobny pomysł promocji. Randa Milliron, prezes Interorbital Systems tak skomentowała współpracę jej firmy z Johnem Frusciante, wytwórnią Record Collection i firmą Loducca odpowiedzialną za przygotowanie multimedialnych aplikacji Sat-JF14 na portalu rollingstone.com „Enclosure to muzyczne arcydzieło i jesteśmy podekscytowani tym, że mogliśmy wykorzystać naszą autorską, kosmiczną technikę do wsparcia tej bezprecedensowej formy dystrybucji.”

Na pomysł premiery Enclosure wiele osób może patrzeć jako na marketingowy chwyt. Jednak taka ocena nie do końca jest sprawiedliwa. Rozwój nowoczesnych narzędzi komunikacji, zmieniających się sposobów edycji i dystrybucji muzyki skłania do ciągłych przewartościowań i szukania rozwiązań, które pogodzą dążenie artystów do życia ze swojej pracy z oczekiwaną przez fanów dostępnością nagrań. Fakt, że niemal równolegle z informacjami o „kosmicznej” prapremierze pojawił się w Internecie „wyciek” Enclosure, dobitnie świadczy o tym, że technologia nie tylko pomaga, ale także potrafi zaszkodzić muzyce.

Być może działanie podjęte przez Johna Frusciante jest krokiem w kierunku budowania zupełnie nowych zasad kontaktu między fanami, a artystami, kontaktu bardziej bezpośredniego, a jednocześnie chroniącego muzykę przed dewaluacją. Nie dalej jak tydzień wcześniej Wu Tang Clan ogłosił wydanie swojego kolejnego albumu The Wu – Once Upon a Time in Shaolin. Wyprodukowana w jednym (!) egzemplarzu płyta ruszy na światowe tournee po galeriach, muzeach i festiwalach, gdzie fani będą mogli jej posłuchać zanim trafi w ręce potencjalnego właściciela i – być może – zniknie w jego muzycznym archiwum lata. Póki co chronić go będzie armia ochroniarzy i specjalny sprzęt audio – odsłuchanie go będzie więc unikalnym doświadczeniem. RZA nie boi się sie nazywać działania Wu Tang prowokacją i poświęceniem “frajdy dzielenia się muzyką z masami” na rzecz odbudowy pozycji muzyki jako równoprawnej dziedziny sztuki i rozpoczęcia dyskusji temat jej przyszłości. Kosmiczną prapremierę Enclosure wypada chyba zaliczyć do tej samej kategorii – działań rozpoczynających nowy etap w historii muzycznego świata. Czy dążący do artystycznej autonomii John Frusciante chce decydować również o tym, kiedy będziemy mogli słuchać jego muzyki? Czy chce być niezależny wobec tradycyjnych mediów, wielkich machin promocji, reklamowych kampanii? To wizja nieco niepokojąca, ale w sumie prawdopodobna.

Autor tekstu: Wanda Modzelewska

Oceń artykuł:
(kliknij na gwiazdkę)
comments powered by Disqus